| Pożegnanie z budką telefoniczną |
|
|
|
| Redaktor: Administrator | ||||
| 19.06.2008. | ||||
|
Do końca roku z częstochowskich ulic zniknie ponad 100 z 411 budek telefonicznych. W Kielcach z 500 aparatów pozostanie tylko 230.
Dla telekomunikacji ważna jest rentowność. Zdarza się, że aparat zarabia miesięcznie zaledwie 2-3 złote. Widać wówczas, że jest kompletnie nieużywany, a koszty jego konserwacji i serwisu są nieproporcjonalnie wysokie. Największy polski operator planuje pozbyć się około 40 tysięcy z 78 tys. publicznych aparatów. Ale to kalkulacja czysto ekonomiczna. 74-letniemu Teodorowi Janeckiemu z Częstochowy nie podoba się, że w mieście jest coraz mniej kabin z aparatami telefonicznymi na karty magnetyczne. - Nie dzwonię często, dlatego nie opłaca mi się stacjonarny telefon. Abonament kosztuje i to słono. Moja niewielka emerytura idzie głównie na zakup leków i żywności. A na telefon komórkowy jestem już za stary. To zbyt skomplikowany dla mnie aparat - mówi starszy pan. - Z publicznego automatu przy al. Wolności korzystałem często, bo mieszkam w pobliżu. Teraz, gdy zlikwidowano budkę, muszę chodzić aż na ul. Kopernika. Tam zdemontowano kilka aparatów, ale na szczęście jeszcze dwa zostały. Urząd Komunikacji Elektronicznej określił minimalną liczbę publicznych aparatów, jakie zobowiązana jest utrzymywać Telekomunikacja Polska. Do końca ub.r. na 1000 mieszkańców powinny przypadać dwa telefony. Od tego roku norma to jeden aparat na 950 osób. I jest to wysoka europejska norma. We Francji, France Telecom musi utrzymywać 45 tys. publicznych aparatów, co daje jeden telefon na 1400 osób. W Holandii jeden aparat powinien przypadać na co najmniej 5 tys. mieszkańców, w Belgii na 1288 osób, na 1000 na Węgrzech i we Włoszech, na 960 w Niemczech, i 750 w Hiszpanii. W Wielkiej Brytanii, Finlandii, Danii nie ma limitów aparatów publicznych. Budki telefoniczne mają ponad 100 lat. W 1903 roku w Londynie brytyjskie towarzystwo kolejowe Grand Central Railway ustawiło pierwszą budkę telefoniczną. W 2003 r. na nowojorskim Manhattanie pojawiły się pierwsze budki najnowszej generacji oferujące bezprzewodową łączność z internetem. Polacy rzadko dzwonią z budek. Ale w Irlandii są bardzo popularne wśród naszych rodaków, a także innych gastarbeiterów z Europy Środkowo-Wschodniej. Według statystyk telekomunikacji irlandzkiej przybysze z naszej części Europy miesięcznie wykonują około 150 tys. międzynarodowych rozmów telefonicznych. Do domu najczęściej dzwonią Polacy, Czesi trzykrotnie mniej. Lubimy pogadać z rodziną, dajemy więc zarobić irlandzkiemu operatorowi. Do ulubionych (20) | Zacytuj | Odsłon: 479
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|







