| Po dwóch tygodniach od przejścia katastrofalnej trąby powietrznej |
|
|
|
| Redaktor: Justyna | |
| 29.08.2008. | |
|
W cieniu ogromnych strat jakie tragiczna trąba powietrzna spowodowała w Blachowni, Trzepizurach, Herbach, Kalinie czy na Opolszczyźnie, z skutkami nawałnicy walczą mieszkańcy kilkunastu posesji przy ulicach Ikara i Dedala na częstochowskiej Grabówce. Dotknęło ich to samo, co społeczności najbardziej poszkodowane, choć pas terenu, jakim posuwał się żywioł, okazał się na szczęście wąski. Tam wyruszyły ekipy telewizyjne, nadawano dramatyczne relacje. Tutaj wszystko przebiegało identycznie, w huku huraganu i trzasku pękających drzew. Nie wiem, czy ktoś jest w stanie przewidzieć, jak takie tornado się przesuwa.# Sami widzieliśmy, jak zmieniało kierunek. Zaskakujące też jest, jak duże zniszczenia potrafi spowodować w jednym miejscu, a niewiele dalej nawet gałęzie drzew nie były połamane - opowiada Ryszard Glin, mieszkaniec ul. Ikara. Spustoszony pas terenu na Grabówce jest wciąż doskonale widoczny, choć ludzie pracują w pocie czoła. Kiedy już otrząsnęli się z pierwszego szoku, zaczęli nawet żartować, że ci, którzy mieszkają nieco dalej - a Ikara to bardzo długa ulica - pewnie nawet nie widzą, co tu się działo. Tymczasem bilans szkód jest poważny. Uszkodzonych zostało 14 domów mieszkalnych, na których dachy zostały kompletnie zmiecione przez wiatr. Całkowicie zniszczona została linia energetyczna, której słupy pękały niczym przysłowiowe zapałki. Do tego zdewastowane budynki gospodarcze, połamane drzewa, zalane wnętrza domów. Skala strat jest oczywiście nieporównywalna do tych z Kaliny czy Blachowni, lecz przecież i tu poszczególne rodziny przeżywały psychiczną traumę. - Muszę przyznać, że miasto nas nie zostawiło samych - dodaje Ryszard Glin. - Właściwie zaraz po przejściu wiatru przyjechali strażacy, policja. Przez cały tydzień stał tu specjalny namiot, gdzie wydawano posiłki. I bardzo dobrze, bo przecież z początku nie mieliśmy tu wcale prądu, a domy były zalane, cały czas jeszcze padał deszcz. To gorące jedzenie było naprawdę ważne, nie tylko dla nas, ale i dla tych, którzy tu pracowali. Choć ślady spustoszeń nadal są widoczne, na każdym domu uwijają się ludzie, odbudowujący dachy. Powoli ubywa plandek i folii, którymi przykrywano stropy. Nawałnica przeszła w piątek, już na drugi dzień ekipy Enionu stawiały ostatnie nowe słupy pod linię zasilającą. Błyskawicznie sprowadzono fachowców nadzoru budowlanego, by ocenili stan techniczny uszkodzonych domów, czy mogą w nich przebywać ludzie. Policja i straż miejska utrzymywały stałe dyżury, podobnie jak pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W poniedziałek wypłacano pierwsze zapomogi finansowe. Firmy wywożące śmieci natychmiast podstawiły wielkie kontenery na odpady ze zrujnowanych dachów. Ich wywóz będzie nieodpłatny. Oprócz pierwszego wsparcia finansowego dla poszkodowanych radni zaakceptowali też wniosek,# by przekazać dodatkowe 210 tysięcy złotych na ten sam cel. Otrzymaliśmy już 97 tysięcy od wojewody śląskiego, zapowiadana jest pomoc ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Dla innych gmin, przez które przeszła trąba powietrzna, przekażemy łącznie 385 tysięcy złotych. Potwierdzam też gotowość wszystkich służb miejskich do udzielenia wszelkiej pomocy organizacyjnej - mówił prezydent Tadeusz Wrona, który kilkakrotnie pojawiał się przy ul. Ikara. Magistrat już zdecydował, że muszą być zmienione zasady utrzymywania zapasów materiałowych przez organy tzw. zarządzania kryzysowego. Trzeba mieć w pogotowiu większe ilości plandek i grubych folii do przykrywania uszkodzonych dachów. Miasto deklaruje też dopilnowanie, by Częstochowa nie wypadła z listy gmin dotkniętych żywiołem, wobec których premier Donald Tusk deklarował, że koszty odbudowy domów mieszkalnych zostaną w całości zrefundowane przez budżet państwa.
POLSKA Dziennik Zachodni |
| następny artykuł » |
|---|




