| Formalnie grzyby można sprzedawać tylko z atestem |
|
|
|
| Redaktor: Justyna | |
| 29.09.2008. | |
|
Formalnie można sprzedawać tylko jeden gatunek grzybów z podaniem miejsca, gdzie były zbierane. Na targowiskach, a także przy drogach.
Od ulicznych handlarzy kupić można prawie wszystkie gatunki grzybów. Kupujący narzekają jednak, że owoce lasu są w tym sezonie zbyt drogie. Koszyczek borowików kosztuje 15-20 zł. Tańsze są podgrzybki, maślaki, sitaki. Dużym zainteresowaniem smakoszy cieszą się w tym sezonie kurki, cenione za niezwykły smak i aromat. Na częstochowskim targowisku, na Wałach Dwernickiego, mała tacka z kilkunastoma kurkami kosztuje 5 zł. Grzybów nie kupuje się na dekagramy czy kilogramy. Na targowisku czy u przydrożnych sprzedawców kupuje się na "garstki", "kupki", woreczki i koszyczki. Ceny zaś ustalane są "na oko". Ale można się targować. W dużych firmach, w Skawinie i w Łodzi powiedziano nam, że grzyby prosto z lasu kupują ale w Borach Tucholskich, od tony wzwyż. A za suszone płacą od 70 zł za kilogram podgrzybków do 290 za borowiki. Kilogram suszu jest z 10 kilogramów świeżych grzybów. Nawet jadalny grzyb może spowodować zaburzenia żołądkowe. Zbierane do foliowych woreczków i reklamówek ulegają zaparzeniu, co powoduje utlenianie i niekorzystne dla organizmu człowieka zmiany po konsumpcji. Przygotowania kulinarne nic już nie dają. Grzyby najlepiej zbierać do wiklinowych koszyków, otwartych kubełków. Grzyby w porównaniu do innych roślin z runa leśnego kumulują więcej cezu i metali ciężkich. Nie ma jednak powodów do paniki. Aby człowiek mógł z tego powodu odczuć jakieś konsekwencje dla zdrowia, musiałby zjeść około pół kilograma suszonych grzybów. Jest to praktycznie niemożliwe. Możemy jednak zatruć się grzybami, które rosną w pobliżu pól czy dróg o dużym natężeniu ruchu. Grzyby łatwo wchłaniają z podłoża nawozy sztuczne i ołów ze spalin. Unikajmy zbierania pieczarek na łąkach obficie nawożonych. Grzyby są ciężkostrawne. Kto ma wrażliwy żołądek może po konsumpcji odczuwać przykre dolegliwości. Nie należy podawać grzybów małym dzieciom. Picie wódeczki "pod grzybka" może być bardzo niebezpieczne, bo alkohol wzmacnia działanie substancji toksycznych. Odgrzewana smażonka nawet z najszlachetniejszych gatunków może nam poważnie zaszkodzić. Grzyby dodawane do potraw przede wszystkim poprawiają walory smakowe. Mają niewielkie znaczenie odżywcze. Do sprzedaży dopuszczonych jest tylko 30 gatunków spośród 1,5 tys. jadalnych, występujących w Polsce. Pozostałe rodzaje można zbierać, ale nie wolno nimi handlować. Roczny zbiór w całej Polsce szacuje się na około 18 tys. ton, co w przeliczeniu na jednego mieszkańca daje 0,5 kg świeżych grzybów. Od tej ilości trzeba odjąć kilkaset ton wysyłanych na eksport, przede wszystkim kurek, chociaż skup jest ograniczony. Wolno sprzedawać tylko jeden gatunek, a handlujący ma obowiązek umieścić w widocznym miejscu kartkę z informacją kto, kiedy i gdzie zbierał grzyby. Na targowiskach przepisy starają się egzekwować strażnicy miejscy i pracownicy sanepidu. Na targowiskach powinni być zatrudnieni klasyfikatorzy grzybów albo grzyboznawcy. W handlu obnośnym dopuszcza się do sprzedaży tylko grzyby hodowlane. Klasyfikatorów ma sanepid. Atest wydany handlującemu na targowisku jest ważny tylko 48 godzin. POLSKA Dziennik Zachodni |
| « poprzedni artykuł |
|---|





